Przeszłość drogowskazem

Tradycje żydowskie

Wydawnictwo

Nasze publikacje
 
Wirtualna Wystawa
Drukuj Poleć znajomemu

 

 

 

 

Lag ba-Omer




Lag Ba-Omer i Chanuka – dwa święta narodowe, które są tak dziwnie od siebie odległe. Kiedy postawić jedno obok drugiego są jak dwa rażące kontrasty.
Chanuka - święto Machabeuszy, święto zwycięskich mieczy i Lag Ba-Omer, święto na granicy żałoby, święto pól zarazy i pól walki, na których poległy dwadzieścia cztery tysiące uczniów wielkiego bohatera powstania Bar Kochby – Akiwy.
Chanuka – święto zwycięstwa i triumfu, oraz Lag Ba-Omer – święto poległych bohaterów i połamanych mieczy.
Dziwny wydaje się też być sam sposób obchodzenia tych dwóch świąt.
    
Chanukę świętujemy przy małych, cichych płomyczkach zapalanych w domach, które płoną tak skromnie i chybotliwie, cicho szepcząc opowieści o Machabeuszach. Lag Ba-Omer zaczyna się w chwili, gdy nasz miecz leży już złamany na polu bitwy, a bohaterowie ostatniego żydowskiego powstania leżą pokonani – wypuszczamy z łuku strzałę, a nasze dzieci maszerują na pole, unosząc rękę, strzelają i uczą się wojny, jak gdyby chciały pomścić nasze połamane miecze.
    
A powinno być odwrotnie: w Chanukę, dzień święta Machabeuszy, dzień naszego wielkiego zwycięstwa powinniśmy wyciągnąć strzałę oraz łuk, i dawać je naszym dzieciom do rąk, a właśnie w Lag Ba-Omer, święto częściowo spowite smutkiem żałobnika - który cierpi w dzień żałoby, a kiedy dzień ten mija, znów zdejmuje on buty, bo płyną dalej kolejne dni Omeru - powinniśmy zapalać małe światełka za dusze, które będą niczym promyki dla dusz ostatnich żydowskich bohaterów miecza.
Nocą płomyki te drżałyby, a dziadek opowiadałby dzieciom o reb Akiwie, który odszedł od ksiąg by upowszechniać powstanie i oddał swą duszę Jedynemu, a także o Bar Kochbie, ostatnim wodzu żydowskim.
    
Lecz tradycja ludowa nie chciała święta żałoby i lamentu nad połamany mieczem. Żałobnicy, którzy pozostali, na zawsze pozwolili mieczom leżeć na polu bitwy. A do dalszej walki o przetrwanie w galucie stawaliśmy już z księgą.
    
Łuk i strzała stały się zabawkami dla naszych dzieci, które to uzbrajają się w drewniane mieczyki i atakują nimi drzewa, czy ptaki…

 

                                                                                                           ***

 

Obecnie Lag Ba-Omer staje się świętem Haluców, świętem skautów. Maszerują na naszych oczach niebiesko-białe flagi, młodzi z rozpalonymi twarzami i umięśnieni.
Staje się świętem radosnego pola natury i piosenek.
Ta oto młodzież porzuciła już fuzyjki. Haluce nie śpiewają wyrosłych na polu bitwy pieśni miecza i wojny, pieśni krwi i wieńców laurowych. Maszerują oni śpiewając niebiesko-białe piosenki ogrodu i pługu, pola i cichego strumienia w Erec Izrael - piosenki młota i motyki.
    
Połamaliśmy nasz miecz na żelazie pługów i sekatorach i to z nimi idziemy zdobywać kraj.
    
Podczas Lag Ba-Omer nasza młodzież powinna maszerować z łopatą na plecach i Biblią pod pachą.
    
Księga i łopata – oto jest oręż naszych nowych bohaterów. Takie właśnie muszą być nasze nowe strzały i łuki w święto Lag Ba-Omer.


tł. Martyna Steckiewicz
Źródło: Selim Lag ba-Omer Haynt 22.05.1922 str. 2

 

 

 



 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra
ul. Twarda 6; 00-105 Warszawa
tel. 22 620 34 96
Nr konta bankowego: 04124010241111001005772107