Przeszłość drogowskazem

Tradycje żydowskie

Wydawnictwo

Nasze publikacje
 
Wirtualna Wystawa
Drukuj Poleć znajomemu

 

 


 

Rosz ha-Szana

 


I

Rosz ha-Szana

Nie jest to jedno święto na pamiątkę jednego wydarzenia, lecz całe trzy święta.
Przede wszystkim: Nowy Rok.
Jeden rok odchodzi, nadchodzi kolejny.
Z tym że to, czemu we wszystkich narodach poświęca się najwięcej miejsca, nas interesuje najmniej – Nowy Rok, który dla nich właśnie nadchodzi, dla nas ma niewielkie znaczenie.
Ponieważ „my nie liczymy lat, my liczymy pokolenia” 

Nasza historia zna tylko pokolenia, okresy, epoki: epokę zburzenia Świątyni Jerozolimskiej, epokę niewoli babilońskiej, epokę krucjat, epokę Hiszpańskiej Inkwizycji. I tak właśnie następuje epoka po epoce.
Jaką rolę odgrywa tu rok?
To zagadnienie historyczne, ale dotyczy też naszego życia.

Wiemy dobrze, że wrogość w stosunku do nas nie skończy się z upływem roku, nie odeszła z kończącym się rokiem i nie spodziewajmy się tego w nadchodzącym.

Jeśli wierzymy jednak rzeczywiście, że nienawiść kiedyś zniknie, musimy sobie uświadomić, że zanim to się stanie, minie jeszcze wiele czasu.
To znaczy znów: pokolenia. Dlatego właśnie jesteśmy starym narodem.



II

Później nadchodzi drugi Rosz ha-Szana – święto Rosz ha-Szana. Ale jest ono świętem mniejszej wagi. To dzień rachunku sumienia każdego człowieka. Staje on sobie w kąciku, otwiera swoje serce przed Bogiem, żałuje grzechów, które popełnił w mijającym roku, żałuje ich z całego serca i obiecuje nigdy już nie grzeszyć.
A Bóg siedzi wtedy na swoim tronie. Dlatego nazywamy ten dzień Dniem Sądu.
Osądzani są nie wszyscy razem, ale każdy z osobna. Nie ma Dnia Sądu dla ogółu, jest tylko dla jednostki. Nie dla całego świata, tylko dla każdego z tego świata.
„Pasterz przeprowadza swoje stado przez rzeź." 1
Tak jak pasterz pilnujący swoich owiec, prowadzi On przez Dzień Sądu każdego człowieka z osobna. I czujemy skruchę do czasu jego wyroku.
To jest święto c z ł o w i e k a, nie l u d z i.

 

III

I wreszcie trzecie święto. Największe z nich wszystkich. To dzień, w którym Bóg osądzi świat i ludzi.
Nie stanie się to teraz, dlatego pozostajemy w oczekiwaniu, o to prosimy w naszej specjalnej modlitwie na Rosz ha-Szana To jest nasz ziemski cel, a Rosz ha-Szana jest tylko jego symbolem.
Nasza misja, by na świecie zapanowały sprawiedliwość i miłość, wraz z cierpieniami, jakich doznaje diaspora, zrodziły przekonanie, że musi kiedyś przyjść dzień, w którym na świecie zapanuje sprawiedliwość.

I wtedy my wszyscy tu na ziemi osiągniemy nasz cel.
To będzie najwspanialszy dzień, w którym cały świat stanie przed sądem i o to prosimy w modlitwie podczas święta Rosz ha-Szana.
               

_________________


A teraz, w tych ciężkich czasach, w których przyszło nam żyć, gdy na naszą głowę spadają kolejne kary, kiedy występuje się przeciwko nam ze wszystkich stron, jeszcze mocniej wierzymy, że taki dzień kiedyś nadejdzie. I to sprawia, że nasze cierpienia stają się mniejsze.
 
Kiedy przechodzimy od jednego roku nieszczęść w kolejny, z jednego roku zmartwień w drugi, wierzymy, że nadejdzie dzień, kiedy narody będą musiały rozliczyć się z prześladowań wymierzonych w nas oraz we wszystkich słabszych i cierpiących. To jest nasze pocieszenie, z niego wypływają nasze ciche i pełne uczucia błagania.


tł. Martyna Steckiewicz

(Nastroje i refleksje)
Spisane przez: Cwi

Źródło: Cwi, Rosze-szone (Sztimungen un gedanken), „Hajnt” 1920, s. 3

 

1  Fragment Unetanneh Tokef – specjalnej liturgii odprawianej w święto Rosz ha-Szana.

 

 

 

 

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra
ul. Twarda 6; 00-105 Warszawa
tel. 22 620 34 96
Nr konta bankowego: 04124010241111001005772107